poniedziałek, 29 lipca 2013

W domu

Po długim, męczącym, ale miło spędzonym miesiącu jestem w domu. Przeżyłam świetne chwile z świetnymi ludźmi i mam nadzieję, że za rok się spotkamy. Wakacje jak wakacje, za szybko mijają. Już koniec pierwszego miesiąca, a zanim się ogarnę już będzie wrzesień. Wieczny brak czasu, a tak naprawdę to jest go za dużo. Paradoks, którego nie da się wytłumaczyć...

Poznaję ludzi, którzy robią więcej niż im się wydaje, za mocno się przywiązuje, a potem cierpię. Nie było żadnych obietnic, a jednak boli bardziej niż może się wydawać. Chociaż nie jest źle i nic nie jest przekreślone, ja czuję się tak jakby miał być to koniec czegoś co jeszcze się nawet dobrze nie zaczęło. Ciężko się pozbierać i żyć dalej, ciężko też o wszystkim zapomnieć i ciężko jest być taką jaką się jest. 

Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej i zapomnę o smutku.

wtorek, 9 lipca 2013

Deska

Siemka, dzisiaj uczylam sieplywac na windsurfingu, ale becmznie. Nie spodziewalam sie ze to moze mnie tak wciagnac. Wydawalo mi sie to nudne stac i plynac jednak na szczescie sie mylilam. Wlasnie sie szykuje zeby znowu isc. Dobra wiadomsc jest taka, ze mam caly czas wi-fi, a zla ze po 19 juz nie bede go miala az do 28 ;c i nic na to nie poradze. Dobra ja spadam papa ;D

niedziela, 7 lipca 2013

Obóz

Udalo mi si zalatwic wi-fi. Jestem na tel. wiec duzo nie napisze. Jest bosko, slonko swieci, woda boska. Straszna dzieciarnia przyjechala, no ale nie moze byc wszystko idealne. Zaraz obiad jest dobrze. Postaram sie jeszcze cos napisac. Papa

czwartek, 4 lipca 2013

Dobrze

Koniec czegoś jest początkiem nowej przygody. Jednak nie zawsze chcemy zaczynać "od nowa". Kajaki. Nie wiem jak to opisać, ale było dobrze. I nic więcej dobrze, po prostu miło spędzone dwa dni. Spływ udany. W pięć i pół godziny pokonaliśmy trasę która samochodem można przejechać w max. 10 min. :D Miałam świetną towarzyszkę na spływie. W dobrym słowa znaczeniu. Kiedy wróciliśmy na grilla stwierdziliśmy, że nie śpimy całą noc. I dotrzymaliśmy słowa, ponieważ o 4.17 poszliśmy grać w kosza. Śmiesznie, ale miło. Mam nadzieję, że będzie jeszcze jeden taki biwak ;*


Wydaje się, że wszystko jest okej, ale tak nie jest. Z każdym dniem coraz bardziej brnę w to o czym dawno powinnam już zapomnieć. Jednak nie da się. Za trudne jak dla mnie. Niestety albo nawet i dobrze, że stałam się odporna i nie mam już z tym takiego problemu jak kiedyś. Potrzebuję tego ponad wszystko. To się tak łatwo nie zakończy, chociaż wiem, będzie gorzej.

To chyba mój ostatni post przed wyjazdem.. Będę tęsknić, bo to mi pomaga, nie wiem jak, ale pomaga. Tak wiec miłego miesiąca i do zobaczenia w sierpniu :) Papa ;*

poniedziałek, 1 lipca 2013

.

Śmieszny, szybki, udany dzień :) Dużo bieganiny i gimnastykowania się między godzinami :) Skończyłam się pakować, jeden problem mniej. Jutro kajaki z kochanymi dziewczynami ♥ Żyć nie umierać.