Koniec czegoś jest początkiem nowej przygody. Jednak nie zawsze chcemy zaczynać "od nowa". Kajaki. Nie wiem jak to opisać, ale było dobrze. I nic więcej dobrze, po prostu miło spędzone dwa dni. Spływ udany. W pięć i pół godziny pokonaliśmy trasę która samochodem można przejechać w max. 10 min. :D Miałam świetną towarzyszkę na spływie. W dobrym słowa znaczeniu. Kiedy wróciliśmy na grilla stwierdziliśmy, że nie śpimy całą noc. I dotrzymaliśmy słowa, ponieważ o 4.17 poszliśmy grać w kosza. Śmiesznie, ale miło. Mam nadzieję, że będzie jeszcze jeden taki biwak ;*
Wydaje się, że wszystko jest okej, ale tak nie jest. Z każdym dniem coraz bardziej brnę w to o czym dawno powinnam już zapomnieć. Jednak nie da się. Za trudne jak dla mnie. Niestety albo nawet i dobrze, że stałam się odporna i nie mam już z tym takiego problemu jak kiedyś. Potrzebuję tego ponad wszystko. To się tak łatwo nie zakończy, chociaż wiem, będzie gorzej.
To chyba mój ostatni post przed wyjazdem.. Będę tęsknić, bo to mi pomaga, nie wiem jak, ale pomaga. Tak wiec miłego miesiąca i do zobaczenia w sierpniu :) Papa ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz